Baza wiedzy z medycyny estetycznej, ogólnej i medycyny chińskiej. Zdrowy Portal!

Jak przebiega działanie bioterapeutyczne

Sądzę, że Czytelnik został przekonany do następującej idei: skoro działanie bioterapeutyczne przebiega na poziomie cząstek elementarnych i zasadnicze znaczenie ma tu właściwie znak cząstki (plus lub minus), a samych cząstek znamy właściwie nie tak wiele i u wszystkich ludzi ta lub inna cząstka jest właściwie taka sama, to można powiedzieć, że bioterapia stanowi uniwersalny wytrych, z którego organizm wyklepuje za każdym razem właściwy kształt biochemicznego klucza pasującego do odpowiedniej choroby. Sądzę, że Czytelnik zauważył też, iż autor jest zwolennikiem bioterapii w formie „czystej”, to znaczy bez ozdabiania jej naleciałościami z odległych kręgów cywilizacyjnych (joga), bez mieszania jej z innymi zjawiskami podobnie do końca nie poznanymi (radiestezja), bez podbudowy mistycznej czy jakiejkolwiek innej. „Naga” biote- rapia jest zjawiskiem wystarczająco pięknym, by ją jeszcze udziwniać, utajemniczać. Jeśli w takiej czystej postaci budzi ona aż tyle wątpliwości naukowców, to oczywistą jest rzeczą, że z wszystkimi naleciałościami będzie się jej znacznie trudniej przepchnąć przez ucho igielne naukowego sceptyzmu.

Weźmy najprostszą i najczęstszą reakcję pacjenta – owo odczucie ciepła przy dotyku. Powtarza się ono aż do znudzenia i odczuwane jest przez chorego z odległości nawet kilku centymetrów. Tymczasem profesor fizyki Andrzej Kajetan Wróblewski w wywiadzie Natura gra zawsze fair („Polityka” nr 7 z 1984 r.) tak mówi na ten temat: „Jak wiemy, ludzie dotknięci przez uzdrawiacza mówią, że przenika ich fala ciepła, a nawet gorąca. Próbowano mierzyć te zmiany za pomocą bardzo dokładnych detektorów – bezskutecznie”. Profesor Wróblewski powiedział, co wiedział, i zapewne sypia po takim oświadczeniu snem sprawiedliwego. Tymczasem moi pacjenci, czując to ciepło w chłodnym pomieszczeniu, kiedy spotykam się z nimi rankiem w mroźny zimowy dzień, łapią mnie niejednokrotnie za dłoń i ze zdumieniem stwierdzają, że jest ona lodowata. „Uczony jest przyzwyczajony do tego, że przyroda zawsze gra fair” – mówi prof. Wróblewski, a rozmawiający z nim dziennikarz słowa te wybija w tytule. Wydaje mi się, że zobaczywszy po raz pierwszy ten tytuł w gazecie, profesor musiał (a przynajmniej powinien) mieć trochę nieczyste sumienie. Tytuł ten jest bowiem w jakimś stopniu „zafałszowany”, można by powiedzieć (nie robiąc oczywiście najmniejszych wyrzutów dziennikarzowi), że ten tytuł „jest nie fair”. Jeśli bowiem profesor użył takiego określenia, to trzeba tu Czytelnikowi wyjaśnić, że być może istnieje prawdopodobieństwo, że profesor nie zdawał sobie sprawy z tego, że słowa te zostały wypowiedziane już wcześniej, a on sformułował je spontanicznie, akurat w trakcie rozmowy. W rzeczywistości słowa te należą do któregoś z wielkich umysłów ludzkości i doprawdy ubolewam, że nie mogę przypomnieć sobie ich autora. Całe zdanie brzmi następująco: „Przyroda zawsze gra fair, tam jednak, gdzie otrzymujemy od niej odpowiedź inną od spodziewanej, musimy liczyć się z faktem, że zostało niewłaściwie postawione pytanie”.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.