Baza wiedzy z medycyny estetycznej, ogólnej i medycyny chińskiej. Zdrowy Portal!

Pacjent cierpiący na chorobę zwaną zespołem Rey’a

Po I spotkaniu dnia 20 listopada 1984 r., po trzech dniach Przemek zdecydowanie uspokoił się. Nie płakał, zniknęły mimowolne ruchy rączek. Zdecydowanie więcej spał w ciągu dnia. W nocy zaczął spać jak dziecko w jego wieku. Jeśli płakał, to nie był to już tak zwany płacz mózgowy, ale z jakiejś przyczyny.

Po powrocie z CZD, po drugim spotkaniu dnia 7 stycznia 1985 r. po krótkim czasie zauważyłam, że Przemek słyszy i widzi. Słyszy najmniejszy nawet szmer. Wodzi oczyma za każdą osobą, kieruje wzrok w stronę hałasu, zaczyna oglądać sobie rączki, porusza nóżkami, jego kręgosłup jest silniejszy, zaczyna celowo do danej osoby uśmiechać się.

Po III spotkaniu – 28 stycznia – Przemek wyraźnie powraca do swego wyglądu sprzed choroby. Zniknęło nabrzmienie główki, jest ona jakby mniejsza, normalnie ukształtowana. Potrafi już skopać z siebie kocyk. Ma silniejszy kręgosłup, można go już wziąć na ręce, podtrzymując główkę, bardzo to lubi, głośno się śmieje do domowników. Od kilku dni rozpoznaje domowników od osób obcych (obcych się boi – tak też było przed chorobą). Od kilku dni zaczyna gaworzyć.

Po piątym spotkaniu – 26 marca – w stosunku do okresu sprzed choroby postęp dokonał się w 85%. Przybyło w tym miesiącu gaworzenia – są to wyraźne sylaby. Przed chorobą Przemek zaczynał chodzić, a obecnie w ciągu tego miesiąca silniejsza jest główka, potrafi na moment sam ją utrzymać w pionie”.

Od marca minęło jeszcze kilka spotkań i Przemek jest z każdym miesiącem silniejszy, siedzi juz, wyrywa się na podłogę, chcąc żeby go prowadzić. W tym miejscu trzeba by sobie zadać pytanie, czy sugestia lekarzy z Gdańskiej AM, aby oddać Przemka do zakładu zamkniętego, była z ich strony propozycją niestosowną, świadczącą o braku humanitaryzmu, a może i kwalifikacji? Nic podobnego! Propozycja ta była całkowicie zgodna z dzisiejszą wiedzą medyczną. Najnowsza (Warszawa 1980) Neurologia kliniczna prof. Dowżenki, Walda i doc.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.