Baza wiedzy z medycyny estetycznej, ogólnej i medycyny chińskiej. Zdrowy Portal!

Nerwica i trudności z nią związane

JERZY, jak pamiętacie, był stale przemęczony pracą na swym kierowniczym, odpowiedzialnym stanowisku. Okazało się, że pracował w stałym pośpiechu i napięciu. Początkowo sądził, że problem polega wyłącznie na wyczerpaniu nerwową atmosferą i że odsunięcie się od niej na jakiś czas wystarczy do pozbycia się objawów nerwicowych.

Kiedy lepiej poznaliśmy Jerzego, ujawniły się inne, ważniejsze przyczyny jego trudności. Wyjaśniła się także zagadka, jaką stanowił fakt, że Jerzy nie korzystał z tych rozwiązań, jakie sam uważał za zbawienne, mianowicie z odpoczynku, czy innych form oderwania się od nieprzyjemnych sytuacji. Otóż Jerzy miał niezwykle wygórowane wymagania w stosunku do siebie. Na początku mówił, że zależy mu na dobrych stosunkach w zakładzie, że są one warunkiem wydajnej pracy. Było to niewątpliwie słuszne twierdzenie. Okazało się jednak, że za tym kryje się stała obawa Jerzego, że się komuś narazi. Nie mógł on po prostu znieść uczucia, że ktoś jest z niego niezadowolony. W stosunku do podwładnych wyrażało się to w tym, że chciał być przez nich łubiany i ceniony, nie chciał, żeby czuli się pokrzywdzeni jego wymaganiami. W stosunku do zwierzchników chciał się wykazać osiągnięciami, sumiennością, dobrą pracą swego działu. W efekcie stale czuł się między młotem i kowadłem. Musiał wprowadzić pewne niepopularne posunięcia tego może wymagać każda praca. Wtedy jednak narażał się na niezadowolenie pracowników. Chciał wrprowadzić zmiany korzystne dla nich – wówczas występowały kontrowersje z dyrektorem. To, że był stale przeciążany obowiązkami, miało oczywiście realne przyczyny. Niebagatelną rolę odgrywały w tym jednak i wy magania Jerzego w stosunku do siebie. Miał ciągłe uczucie, że powinien wszystkiego sam dopilnować, że powinien być wszędzie. Niepokój budziła w nim każda sytuacja, w której ktoś inny go zastępował. Uważał, że jeśli sam nie będzie miał nad wszystkim kontroli, to z łatwością może dojść’do poważnych niedopatrzeń. Stale pilnował się, żeby czegoś nie zaniedbać, myśli o tym nie opuszczały go i w domu. Wszystko musiał sprawdzać po kilka razy, zadręczał pracowników ciągłym przypominaniem i kontrolami. Nasilało się to zwłaszcza wtedy, gdy czuł się zmęczony, kiedy miał wrażenie, że nie myśli sprawnie, że nie może wszystkich spraw ogarnąć. Nigdy nie dawał po sobie poznać, że nie może sobie z czymś poradzić. Wolał raczej pozostać po godzinach niż prosić kogoś o pomoc. Wkładając tyle wysiłku w pracę nie był jednak z niej w pełni zadowolony. Im więcej się angażował, im więcej brał na siebie obowiązków, tym silniej czuł, że nie pracuje tak sprawnie i wydajnie jak powinien. Zamiast jednak pozwolić sobie na wypoczynek czy na chwilowe oderwanie się od zajęć, zwiększał jeszcze wrysiłki, mówiąc sobie, że na razie nie czas na to. Niezadowolenie pogłębiało jeszcze to, że wydawało mu się, iż nikt jego wysiłków nie docenia. Pracownikom było na rękę, że odciąża ich z wielu spraw, czuł też, iż uważają go za „frajera”, który walczy z wiatrakami. Przełożeni oceniali jedynie ostateczne rezultaty i kiedy te nie były najlepsze, dawali wyraz swemu niezadowoleniu. Wszelkie zarzuty bolały go bardzo. Bronił się przed nimi i ostro protestował. Odbierał to jako stałą walkę, w której w gruncie rzeczy jest osamotniony. Dążył do tego, aby być idealnym zwierzchnikiem i doskonałym podwładnym, a jednocześnie czuł, że ani w jednej, ani w drugiej roli nie jest dostatecznie dobry.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.