Baza wiedzy z medycyny estetycznej, ogólnej i medycyny chińskiej. Zdrowy Portal!

Medyczne i „paramedyczne” widzenie choroby – kontynuacja

Teraz dopiero, porównując definicje dawniejsze i dzisiejsze, widać, co usunięto z tych ostatnich. Niezauważalnie akcent przesunięty został na „przypadkowość” choroby, nie ma zaakcentowanej odpowiedzialności człowieka za swój organizm. Dzisiejsze widzenie choroby nie działa, niestety, na korzyść pacjenta, ono tę odpowiedzialność z niego zdejmuje.

Spotykając się z wieloma ludźmi chorymi, obserwuję ich przerażającą czasami bierność, niemoc, widzenie choroby w kategorii dopustu Bożego, podczas gdy w chwilę potem, po wymianie kilku zdań, widać jak na dłoni, że na schorzenia swoje „pracowali” całymi latami, uporczywie i skutecznie. Przeważnie są zaskoczeni, gdy im to ukazuję, rzadko tylko zdają sobie sprawę, że na tle nerwicowym można „wyprodukować” każde właściwie schorzenie, chociaż świadomość tego w ostatnich dwóch, trzech latach wydaje się wyraźnie wzrastać.

„Jeśli tylko przez trzy godziny podrażniamy u zwierząt odpowiednie ośrodki mózgu, a więc stresujemy je, otrzymujemy głębokie zmiany patologiczne organów wewnętrznych – w sytuacjach stresowych następują zmiany w funkcjonowaniu aparatu genetycznego – zmniejszenie produkcji kwasu rybonukleinowego, a co za tym idzie, zwolnienie lub zahamowanie syntezy białek. Również po operacji bardzo często następuje uszkodzenie struktury tkanek – tylko i wyłącznie pod wpływem stresu” (Wiktor Osiatyński: Zrozumieć świat. Warszawa 1980). Przykład, jaki podaje Arnold Mostowicz, jest jeszcze bardziej dobitny. Jeśli szczurom hodowanym w warunkach komfortu wstrzyknięto czynnik rakotwórczy, choroba rozwija się u 4% osobników. U szczurów stresowanych – 96% zapada na raka! (Biologia zmienia medycynę. Warszawa 1980).

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.